Dzień dobry!

Zwykle wydaje nam się, że jak zauważymy problem, to jak najszybciej musimy się z niego wymiksować. A tu klops! Najpierw trzeba w nim posiedzieć.

No to klops!
czyli krok 2 - bagienne posiedzenie

Jeśli zbyt szybko starasz się wyleźć z bagienka, które zauważyłaś, tym głębiej w nie wpadasz. W ten sposób tracisz czas, energię i oddalasz od siebie kolejne kroki do zdrowia.

Dlaczego tak się dzieje?
Ponieważ nie rozumiesz (nie przyswoiłaś informacji) dlaczego jesteś w tym miejscu. I nie chodzi tu o przyczynę, a o sens.

Przyczyna - wszystkie decyzje i działania, które podjęłaś do tej pory, doprowadziły Cię do tego miejsca. Nie tylko te decyzje bezpośrednio związane z Twoją sytuacją (za dużo zjadłam i boli mnie brzuch), ale również te, które wydają się zupełnie niepowiązane. Przykładowo ja obecnie przeprowadziłam się do przyjaciółki, a poznałam ją jakieś 11 lat wcześniej, kiedy byłam na studiach i przeglądałam sobie gumtree (taka strona www z ogłoszeniami - nie wiem czy jeszcze istnieje). Wyświetliło mi się ogłoszenie o dziewczynie, która szukała pokoju na jakiś miesiąc. Miała problem, bo miała kota i trudno było jej coś znaleźć. Ja uwielbiałam zwierzęta i pomyślałam, że to super byłoby mieć na chwilę kota w mieszkaniu. Gdyby nie decyzja przyjęcia ich pod swój dach, moja obecna decyzja o przeprowadzce i mieszkaniu w starym XVII w. domu nie byłoby możliwe. Nasze życie to sieć powiązanych ze sobą działań, które na siebie wpływają (efekt motyla). Fajnie jest je zauważać, ale to nic nie zmienia. Jeśli wiesz, że wlazłaś po szyję w bagienko, bo zrobiłaś krok w bok, zamiast do przodu, to nie znaczy, że nagle zmienia się poziom bagienka, czy że jak teraz zrobisz krok do przodu, to będziesz poza bagienkiem. To tak nie działa.

Sens - To powód z patrzeniem do przodu, który określa dlaczego (w jakim celu) podjęłaś takie decyzje, a nie inne, czyli co chciałaś tym osiągnąć (intencja). I tutaj też są dwa poziomy: z jednej strony jest taki prosty, bezpośredni sens - zjadłam bo chciałam się najeść. On najczęściej jest dość oczywisty, ale bywa zagmatwany i część osób skupia się tylko na nim. Z drugiej strony istnieje nieuświadomiony sens - coś co pcha Cię do takich, a nie innych decyzji. Nie ważne ile wiesz i jak mocno racjonalnie wyjaśnisz sobie, co powinnaś zrobić i dlaczego. Ten głęboki, nieuświadomiony sens kieruje naszymi poczynaniami i bazuje na wzorcach, przekonaniach, doświadczeniach z przeszłości. Bardzo często jest związany z niezrealizowanymi potrzebami. Czyli masz pusty brzuszek, jesteś głodna i chcesz się najeść, ale masz nieuświadomioną potrzebę, żeby ktoś się Tobą opiekował i mimo tego, że wiesz, że powinnaś sama sobie ugotować zdrowy posiłek, nie możesz się powstrzymać i ciągle zamawiasz jedzenie w knajpie.

“Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.”
Carl Gustav Jung

Dopóki nie załapiesz swojego sensu, będziesz do bagienka wracać, albo kręcić się w nim w kółko z przekonaniem, że skoro jest trudno i ciężko, to z niego wychodzisz.
Kiedy chcesz pominąć ten krok i jak najszybciej wydostać się z obecnej sytuacji, może pojawić się kilka charakterystycznych problemów:

1) Dostajesz mnóstwo informacji z zewnątrz, które bazują na wiedzy. Robisz doktorat ze swoich dolegliwości. Znasz nazwy wszystkich procesów, substancji chemicznych. Przybywa Ci książek, specjalistycznych blogów. Jesteś super wyedukowana, ale w zasadzie to nic się nie zmienia w kwestii Twojego zdrowia.

2) Kuszą Cię szybkie, magiczne rozwiązania, które w rzeczywistości ślizgają się po powierzchni. Herbatki na odchudzanie, adaptogeny dodające energii, tabletki przeciwbólowe, catering z dowozem pod drzwi - to sposoby na przypudrowanie trupa.

3) Spotykasz na swojej drodze specjalistów, którzy zajmują się przyczynami lub bezpośrednim sensem i próbują Cię przekonać, że wiedzą co powinnaś zrobić/ zastosować, żeby było Ci lepiej.


💙 POSIEDZENIE W PROBLEMIE jest superważne. Pozwala odnaleźć swoje dno, od którego możesz się odbić.

Krok drugi ma swoje znaczenie w całym procesie zdrowienia. Dzięki niemu możesz rozpoznać w czym jesteś, dlaczego i jakie masz granice w tym temacie, na podstawie doświadczenia, a nie wymyślania z umysłu.
Dzięki posiedzeniu w bagienku budzi się w Tobie poczucie, czego dokładnie NIE CHCESZ, a to napędza Cię do wyjścia. W efekcie wychodzenie z problemu / choroby/ bagienka staje się łatwe. Oczywiście musisz włożyć w to energię, ale różnica jest jak pomiędzy prowadzeniem auta (jako kierowca) a pchaniem go (bo ugrzązł).

Bagienne posiedzenie daje możliwość zajmowania się jedną rzeczą na raz i zaparkowania innych problemów. Po pierwszym kroku (zauważenie) masz świadomość swoich problemów. Możesz je ustabilizować, żeby się nie pogarszały, wybrać ten, którym chcesz się zająć, a resztę zaparkować.
To świadome zarządzanie swoimi zasobami, zwłaszcza czasem i energią. Dla osób funkcjonujących w starym paradygmacie to może być dziwne lub głupie, ale tylko dlatego, że realizuje Twoje potrzeby, a nie ich.
Kilka lat temu miałam sporo alergii pokarmowych i trzymałam ścisłą dietę. Znajoma organizowała warsztaty i starała się zorganizować dla mnie jakiś poczęstunek, który będę mogła zjeść. Już w sali, zaraz przed zajęciami przyszła mi pokazać, co kupiła i pytała, czy będzie to ok. Dziewczyna siedząca obok słyszała naszą rozmowę i bez zastanowienia, czy głębszej analizy zaproponowała, że jeśli tylko wyrażę zgodę (powiedz, że się zgadzasz), to ona oczyści mi aurę i czakry i moje problemy żywieniowe znikną. Nie wyraziłam zgody, bo moje alergie były właśnie zaparkowane, a po drugie nic nie wiedziałam o tej dziewczynie, nawet nie znałam jej imienia. Na brak zgody zareagowała oburzeniem i pretensją, że nie chcę być zdrowa.
Kiedy działa się w starym paradygmacie rzeczywiście może to na pierwszy rzut oka tak wyglądać, ale kiedy działasz w nowym paradygmacie, już wiesz, że to Ty decydujesz i wybierasz kiedy i z jakiej pomocy skorzystasz.

Ile trwa posiedzenie?
To zależy…
Nie ma gotowej recepty na to, ile powinno to trwać. Bo nie chodzi o to, żebyś bezczynnie siedziała i czekała z zegarkiem w ręku. Chodzi o to, żebyś uważnie rozglądała się i zauważała pewne aspekty i elementy. W sprawach zawiłych, kiedy nie masz jeszcze doświadczenia, będzie to trwało dłużej. I masz większe doświadczenie, rozeznanie i samoświadomość, tym krótszy czas posiedzenia. Po pewnym czasie ten krok zadziewa się wręcz samoczynnie, bez angażowania za bardzo Twojej uwagi.

Co potrzebujesz zauważyć?

🧿Plusy z przebywania w bagienku - tak serio. Skoro jesteś w bagienku, to jakieś Twoje części mają z tego korzyści (często bywają pokręcone) i te plusy przewyższają minusy. Gdyby tak nie było, to by Cię tam nie było. Zawsze jesteś w najlepszych (w swoim mniemaniu) warunkach do tego, żeby się realizować.
🧿 Substytuty - bagienko zastępuje nam realizację naszych potrzeb. Dostajemy zamiennik czegoś, co chcemy mieć, ale kiedy jest to czyste i pachnące, to nie potrafimy tego przyjąć, dlatego korzystamy z zamiennika. Zrozumienie, co my sobie zastępujemy jest kluczowe, jeśli chcemy się przeprowadzić w końcu na łąkę.
🧿 Zasoby - funkcjonowanie w takich warunkach nie byłoby możliwe bez zasobów. Te jakości możesz (i powinnaś) ze sobą zabrać do wyjścia, żebyś nie musiała tam wracać, ani żeby nie wylewać dziecka z kąpielą i pozbywać się tych zasobów.

🧿 Zadanie na ten tydzień

Odpowiedz sobie w tym tygodniu na pytania:

Jakie masz plusy z obecnej sytuacji?
Realizację jakich potrzeb zapewnia Ci bycie w chorobie?
Jakie zasoby, narzędzia i zdolności uzyskałaś dzięki swoim dolegliwościom?

Za tydzień skupię się na trzecim kroku - odnalezieniu się na Drabinie Kreacji®, czyli odkryciu swojego chcenia.

A jeśli masz dość podróżowania samodzielnie po tych krokach, to zapraszam Cię na bezpłatną konsultację wstępną, na której pomogę Ci stworzyć plan drobnych kroków w stronę zdrowia.



Wiola Serwecińska
Doula Zdrowia
660 119 617

Keep Reading