
Dzień dobry!
Tydzień temu poznałaś bardzo podstawowe podstawy 😄 budowy intencji zdrowia. To co ważne, to że dopiero w połowie drogi określasz, jak najdokładniej, czego chcesz, czyli dokąd zmierzasz ze swoim zdrowiem. To, jak podejdziesz do 5. kroku będzie miało znaczenie obecnie, czyli w kroku 6. Jeśli nie czytałaś poprzedniej wiadomości, to poniżej możesz to nadrobić.
Nie o to mi chodziło!
krok 6 - Uważność na to, co przychodzi.
Każde Twoje działanie przynosi jakieś konsekwencje, czyli rezultat. Czasem jest on pozytywny, czasem negatywny. Niezależnie od tego może to być rezultat spodziewany lub niespodziewany. I tak powstają nam rodzaje tego, co przychodzi:
negatywny + niespodziewany = ale się porobiło… / kto to Pani tak spie*dolił 😅
negatywny + spodziewany = ja wiedziałam, że tak będzie/ ch*jowo ale stabilnie
pozytywny + niespodziewany = to chyba cud! / no tego się nie spodziewałam, ale mi się podoba
pozytywny + spodziewany = luzik, arbuzik, wszystko na swoim miejscu, jest tak, jak powinno być
Co ważne:
🧿negatywny - NIE oznacza czegoś, co jest złe, za co powinnaś czuć się winna, przeprosić i ponieść karę. Oznacza coś, co nie sprzyja realizacji Twojej intencji - tak jak na powyższym obrazku 4 własne kąty. O ile gniazdko i ściany jeszcze mogą być pozytywne, czyli zbliżać do realizacji intencji o własnym mieszkaniu, tak same kąty są zupełnie nijak związane z mieszkaniem. Nie chodzi o to, że kąty są złe, niedobre i nie powinny istnieć. Po prostu, w tym przypadku nie pasują do obrazka.
🧿Pozytywny - NIE oznacza przyjemności, wiecznej szczęśliwości i radości, tylko element, który służy realizacji Twojej intencji. Na powyższym obrazku mogą to być i ściany i gniazdko. W temacie zdrowia, często jest to ból, gorączka, albo inne dolegliwości, które oznaczają, że ciało się przeorganizowuje na inne funkcjonowanie.
“Uważaj o co prosisz, bo jeszcze to dostaniesz.”
Stare chińskie przysłowie
Im lepiej w poprzednim kroku dookreśliłaś to, czego chcesz, tym bliżej czwartego efektu (pozytywny + spodziewany) będziesz. Ale nikt nie rodzi się mistrzem zen. Naprawdę, śmiem twierdzić, że jeśli nie brałaś udziału w moim programie Krąg Intencji, to nie jesteś wprawiona w boju tworzenia skutecznych intencji. Ja wiem, że wydaje się inaczej, bo przecież wiesz czego chcesz, ale same uczestniczki na koniec programu to stwierdziły…
Intencja jest jak lista zakupów
Na liście piszesz wstępnie: jajka, mleko, pomidory. Myślisz sobie o mizerii, więc dopisujesz ogórki, śmietanę i cebulę (nie wiem czy jadasz mizerię z cebulą, ale ogólnie polecam).
🧿Jeśli Ty byś miała iść teraz na zakupy z tą listą, to wiedziałabyś co i gdzie kupić. Wiesz dokładnie o jakie produkty Ci chodzi. Idziesz do sklepu jednego i drugiego, i w każdym kupujesz to, co lubisz. Tak się dzieje z intencją, kiedy super dokładnie znasz siebie. Znasz swoje WSZYSTKIE potrzeby, przekonania, emocje, schematy postępowania, wzorce myślowe, gnioty które istnieją, gnioty, które zniknęły…
A znamy siebie tylko na tyle, na ile nas sprawdzono, więc tak to nie wygląda.
🧿 Skoro ustaliłyśmy, że osobiście się nie da iść na zakupy z intencją, to drugą opcją jest wysłanie kogoś bliskiego, znajomego. Powiedzmy, że wysyłasz swojego partnera na zakupy. No i wiesz, że jak na liście będą hasłowo wypisane produkty (jajka, mleko…) to on nie ogarnie. Robisz dokładniejszą listę, piszesz ile % ma mieć śmietana, zaznaczasz literką w jakim sklepie co ma kupić (B - biedronka, L-Lidl itd.). Im lepiej z partnerem się znacie i im lepiej napiszesz listę, tym większe prawdopodobieństwo, że dostaniesz te produkty, których chcesz.
Przy zakupach świetnie to rozumiemy, ale przy pracy z intencją bardzo często zapieramy się, że nie będziemy tego zmieniać co już ustaliłyśmy, bo przecież wiemy czego chcemy.
Jeśli zostawisz na liście opis, który tylko dla Ciebie jest jasny, jest duże prawdopodobieństwo, że partner przyniesie ogórki konserwowe chili, kefir zamiast jogurtu i szczypiorek zamiast cebuli - mizerii z tego nie będzie 😆 .
Tak wygląda realizacja intencji (ta pierwsza opcja, kiedy znasz dobrze partnera i dopasowałaś do niego listę), kiedy dobrze znasz swój Wszechświat (Siłę Wyższą), ogarniasz dobrze komunikację z nim i dobrze znasz siebie. Nie chodzi o to, że wiesz WSZYSTKO, tylko znasz siebie i swój Wszechświat na tyle, że wiesz gdzie się nie zapędzać, co może zostać źle zrozumiane i na co zwrócić uwagę.
Jeśli nie pracowałaś do tej pory z intencją (i NIE chodzi mi tutaj o pracę typu: przychodzę na zajęcia z intencją, robię to, co prowadząca zaleca i czekam, aż się zrealizuje. Tylko pracę nad rozumieniem czym jest intencja i jak działa), to jest niewielkie prawdopodobieństwo, że znasz się na komunikacji ze swoim Wszechświatem - do tego trzeba doświadczenia.
🧿 Jeżeli nie ćwiczyłaś komunikacji ze Wszechświatem za pomocą intencji, to zostaje trzecia opcja: na zakupy wysyłasz kogoś, kogo nie znasz. I weź wytłumacz osobie całkiem nieznanej, o co Ci chodzi z tą mizerią, czemu jajka ma kupić w lidlu, a nie w biedronce. To bywa potwornie frustrujące, bo nie wiesz jak zrozumie Twoje wyjaśnienia ta osoba. Dowiesz się dopiero, kiedy przyniesie zakupy. Wtedy będziesz mogła wyjaśnić, co kupiła dobrze, co kupiła źle i co jest nie tak, w tym co kupiła źle. Zanim Ta nieznana osoba będzie robiła pozytywne i spodziewane zakupy, musi minąć czas, w którym nabierzesz doświadczenia i się poznacie.
Tak właśnie najczęściej wygląda praca z intencją: tworzysz intencję, patrzysz uważnie, co przychodzi, poprawiasz intencję, patrzysz co przychodzi, znowu poprawiasz intencję…
Jeżeli chcesz, żeby Twoje intencje się realizowały (punkt: pozytywny + spodziewany), potrzebujesz ćwiczyć i z dużą uważnością przypatrywać się temu, co przychodzi.
UWAGA!
Żeby nie było zbyt pięknie, Wszechświat pakuje te nasze zakupy w opakowania naszych lęków, gniotów, tego co trzymamy, choć już jest niepotrzebne, w substytuty, które stosujemy - czyli we wszystko to, z czym STANOWCZO NIE CHCEMY SIĘ KONTAKTOWAĆ.
Właśnie te rzeczy przeszkadzają nam w zrealizowaniu i przyjęciu naszej intencji.
Najczęściej są to zupełnie nielogiczne i nieracjonalne rzeczy.
Jedna moja klientka chciała wprowadzić suplementy, żeby uzupełnić niedobory, ale nie mogła tego zrobić, dopóki… nie wysłała wezwania do zapłaty o kaucję do poprzedniego właściciela mieszkania.
Inna moja klientka pracowała nad wprowadzaniem produktów spożywczych, na które wcześniej miała alergie pokarmowe, ale wcześniej musiała się przeprowadzić do innego mieszkania.
Jeszcze inna chciała nauczyć się cieszyć (miała trudność z okazywaniem radości), ale najpierw musiała zacząć uprawiać sport (rower, bieganie itp).
Wyobraź sobie: chcesz zacząć jeść nabiał, gluten czy inne jajka; budujesz piękną intencję, a to co przychodzi to wymówienie umowy najmu mieszkania. Potrzebujesz ogromnej samoświadomości i uważności, żeby zauważyć, że ta przeprowadzka, to to czego potrzebujesz, żeby potem móc jeść to co chcesz.
Wymaga to również ogromnego poziomu zaufania do swojego Wszechświata, że to co przyniesie, jest Ci potrzebne do realizacji swojej intencji.
To też jest argument, dlaczego pracuje się na najmniejszej możliwej intencji (najmniejszy kroczek, który możesz wykonać) i dlaczego nie pracuje się z więcej niż 1 intencją. Jak doświadczysz tego, co przychodzi, to zaczynasz rozumieć i doceniać metodę małych kroczków.
🧿 A co jeśli nie masz doświadczenia w pracy z intencją, albo nie masz pojęcia po czym poznać, czy to co przychodzi, to jest to, czego chcesz?
To właśnie zauważyłaś swoje bagienko i wracasz do pkt 1 z tym, co tutaj zauważyłaś.
🧿 Zadanie na ten tydzień
Zauważ, co przyszło po zbudowaniu Twojej intencji
Przyjrzyj się temu uważnie i sprawdź, czy to jest to, czego potrzebujesz. Jeśli nie, popraw intencję.
Możesz do mnie napisać z informacją jaką masz intencję i co się pojawiło w związku z tym. A jeśli chcesz przegadać i sprawdzić, czy to, co przychodzi jest rzeczywiście tym, czego potrzebujesz, poniżej znajdziesz guzik do umówienia się na bezpłatną konsultację.
Za tydzień omówię krok 7 - sięganie i przyjmowanie tego, co przyszło. Oj sie teraz zacznie dziać 😄
Wiola Serwecińska
Doula Zdrowia
660 119 617
