
,
Dzień dobry!
Tydzień temu poznałaś poziom musizmu Drabiny Kreacji®, który chyba każda z nas bardzo dobrze zna i wcale go nie lubi. Jeśli nie miałaś okazji poczytać, albo chcesz sobie przypomnieć po czym poznać musizm subiektywny, wystarczy że klikniesz poniżej i przejdziesz do artykułu z poprzedniego tygodnia.
Jakby co, to omawiamy dzisiaj poziom -1 ze schematu, który możesz sobie zobaczyć w e-booku
Nie wiem
poziom -1
Nadal jesteśmy pod powierzchnią gruntu, chociaż, już widać światełko w tunelu. Na tym poziomie zauważasz w swoim otoczeniu różne elementy, narzędzia, metody, sytuacje, ale nie potrafisz stwierdzić, czy coś Ci służy, czy przeszkadza, czy jest pomocne, czy tego chcesz, czy nie. W zasadzie wiesz, że nic nie wiesz…
Znasz ten stan, kiedy coś byś zjadła, czegoś Ci się chce, ale zupełnie nie wiesz czego?
Otwierasz lodówkę, widzisz rzeczy, które niby lubisz, ale to nie to… Idziesz do sklepu, patrzysz na półki i kurde no nic Ci nie odpowiada…
Skanując swoje ciało, stwierdzasz, że nawet nie jesteś za bardzo głodna, ale i tak czegoś Ci się chce…
To właśnie jest poziom -1
I nie chodzi tu o jakieś pojedyncze nowe elementy, typu: usłyszałaś o nowej metodzie i nie wiesz jeszcze, czy jest dla Ciebie odpowiednia, bo musisz poznać więcej szczegółów, żeby zdecydować.
Chodzi o taki permanentny stan, w którym brakuje sensu, a wszystko wydaje się takie płaskie, nijakie, beznamiętne. Co ważne - wydaje się również, że nie ma opcji, żeby się to zmieniło.
Ten stan marazmu, to pewna pozostałość po byciu dzieckiem. Każdy człowiek był kiedyś mały i dopiero uczył się rozpoznawać świat. W okolicy pierwszego roku życia, kiedy dziecko jeszcze nie mówi i nie chodzi, ale intensywnie obserwuje świat, pojawiają się sytuacje, w których dziecko pokazuje coś rączką. Biedny rodzic próbuje najpierw zgadnąć o co chodzi: kubek na stole? jedzenie? zabawka? coś na ścianie? Jak uda się odnaleźć ten przedmiot, to jeszcze trzeba się domyślić, co dziecko by chciało, żeby się z tym stało: dać bliżej? schować z widoku? Jeśli rodzic się nie domyśli, dziecko zaczyna płakać. No i weź tu bądź mądry…
W dorosłości już nie mamy rodzica, który tak zawzięcie będzie walczyć o to, żeby pojąć o co nam chodzi. Sami sobie sterem, żeglarzem, okrętem…
Zdrowotny marazm
W temacie dążenia do zdrowia, bardzo często spotykam osoby, które utknęły na poziomie -1, chociaż nie mają o tym pojęcia. Po czym to poznać?
💙 Pytania dotyczą metod, a nie Ciebie.
Czy ta metoda działa?
To nie jest pytanie o Ciebie, Twoje doświadczenia, czy Twoje potrzeby, tylko o narzędzie. Każda odpowiedź będzie zła, bo nie będzie dotyczyła Ciebie. Każde narzędzie działa w tym zakresie, do którego zostało stworzone.
Powiedzmy, że chcesz zbudować drewnianą szafkę, idziesz do sklepu i pytasz czy ten śrubokręt działa i jest dobrym narzędziem. Sprzedawca zachwala jego trwałość. Kupujesz, wracasz do domu, chcesz się brać za robienie szafki, ale masz gwoździe i śrubokręt nie działa. Twój wniosek: sprzedawca oszukuje, nic nie działa, wszystko jest bez sensu.
Właśnie dlatego będąc na tym poziomie nie ma sensu brać się za realizację intencji.
💙 bezokolicznik, równoważniki zdań, ogólniki
Czego potrzebujesz? Zdrowia.
Jaka jest Twoja intencja? Wyzdrowieć.
Nie ma w tym ani Ciebie, ani żadnych szczegółów, konkretów, czegokolwiek, o co można by się oprzeć, chwycić i wyciągnąć do góry.
Te ogólniki i bezokoliczniki pojawiają nie bez powodu. Kiedy nie masz dostępu do siebie, swoich rzeczywistych i realnych potrzeb, w szufladkach, z których zaciągają się te informacje, pojawiają się fragmenty haseł wyłapanych z zewnątrz.
Jeśli wyłapałaś z otoczenia, że jeśli dolega Ci X to rozwiązaniem jest Y, to na pytanie czego potrzebujesz, odpowiesz Y, ale nie będziesz wiedziała dlaczego i po czym to rozpoznajesz.
💙 opowieści o innych
Kiedy nie wiesz nic o sobie, przerzucasz uwagę na innych. Na pytanie: czego potrzebujesz? opowiesz historię swojej rodziny, sąsiadów, czy koleżanek. Może nawet opowiesz, co było kiedyś, co już próbowałaś, jak nie zadziałało to, co stosowałaś, ale nie będziesz w stanie odpowiedzieć na pytanie, czego potrzebujesz.
💙 Cudza racja i substytuty
Niestety będąc na poziomie -1, jesteśmy podatne na cudzą rację i stosowanie substytutów. To poczucie niewiedzy, marazmu i bezsilności jest tak przytłaczające, że chcemy zrobić cokolwiek, żeby przestać się tak czuć. A wokół jest naprawdę ogrom zaleceń, gotowców i mądrych głów, które wiedzą lepiej, co się powinno robić.
Często spotykam osoby, które przedstawiają swój problem mniej więcej tak:
Specjalista X powiedział mi, że mam problem z Y, Wiola co o tym myślisz? co mam z tym zrobić?
A ja nie mam pojęcia 😂 bo to nie moja metodologia i ja nie wiem, co oznacza, że np. masz za mało Yin w trzecim oku 😅
W tym miejscu bardzo łatwo wciągnąć się w różne metodologie i filozofie, które są pomocne, ale tylko wtedy, kiedy wiesz, czego z nich potrzebujesz. Kiedy jesteś na poziomie -1, to wszystkie interesujące metody są tylko substytutami, które mają zastąpić wiedzę o sobie, swoich potrzebach i swoich intencjach.
Praca nad zdrowiem z tego poziomu jest po prostu niemożliwa, bo nie będzie w tym procesie Ciebie.
Czy to znaczy, że nie chcesz być zdrowa?
Wręcz przeciwnie.
Chcesz być zdrowa, tylko zupełnie nie wiesz, co to znaczy.
Dlatego, jeśli ktoś jest dobrym sprzedawcą, to sprzeda Ci swoje narzędzie, ale metody, w których korzystasz z własnej autonomii będą dla Ciebie niewyobrażalnie trudne. Co za tym idzie - podjęcie jakiejkolwiek decyzji w zgodzie ze sobą jest poza zasięgiem. Czekamy aż ktoś powie wprost: moja metoda jest najlepsza, jak chcesz wyzdrowieć, to musisz z niej skorzystać. Wtedy odczuwamy ulgę.
Tylko, że w tym momencie wpadamy niżej, na poziom musizmu, a przecież nie o to nam chodzi. Mamy się wygrzebać na powierzchnię.
Dlatego będąc na poziomie -1 potrzebujemy się zająć powrotem do siebie (niezależnie jak górnolotnie to brzmi).
Za tydzień będziemy już na powierzchni i omówimy poziom 0. Od tej pory będzie już tylko lepiej 😄
Wiola Serwecińska
Doula Zdrowia
660 119 617
