,

Dzień dobry!

Tydzień temu poznałaś szczegóły pierwszego szczebelka na drabinie, w którym widzisz u innych, to co chciałabyś mieć. Ten poprzedni i dzisiejszy poziom jest trudny. Nie do zrozumienia, ale do przyjęcia. Trudno jest nam przyjąć i zaakceptować, że zdarza się nam być na tych poziomach. Dlatego chcę przypomnieć to, co napisałam na samym początku tego cyklu:

Szczeble Drabiny nie podlegają ocenie moralnej (nie są ani dobre, ani złe). Po prostu są informacją, dzięki której możesz dobrać odpowiednie narzędzia, tak żeby Twoja praca nad zdrowiem była efektywna. To nie jest tak, że jeśli jesteś niżej to źle i w ogóle coś z Tobą nie tak, a jak jesteś wyżej to jesteś kozak i wszyscy Cię lubią.

Opis szczebli, odczuć na danym poziomie, czy typów zachowań NIE jest oceniający. Pozwala Ci poszerzyć wiedzę na swój temat, zrozumieć siebie i w efekcie lepiej (bardziej efektywnie, mniejszym kosztem) sobą zarządzać.

Wiem, że jest to trudne. Nie tak łatwo przyzwyczaić się, że nie jest się ocenianym. Dlatego postanowiłam o tym przypomnieć.

Standardowo, poniżej możesz przeczytać o poprzednim szczebelku:


A dzisiaj pozostajemy jeszcze uwagą na zewnątrz i przechodzimy na szczebel 2 - on mi to da.

On mi to da
poziom 2

Najczęściej, kiedy poważnie zachorujemy, to w pierwszej kolejności szukamy najlepszego możliwego specjalisty, który nam pomoże. Każdy z nas kieruje się w tym pewnymi wartościami: dla jednej najważniejszy będzie poziom wykształcenia, dla innej czas doświadczenia w zawodzie. I nie ma w tym nic złego - to normalne, że chcemy dostać najlepszą możliwą opiekę.

Emocjonalnie jesteśmy na poziomie 2, nie wtedy kiedy chcemy uzyskać pomoc, ale wtedy kiedy przerzucamy na specjalistę odpowiedzialność za rezultat.

W tym stanie, naturalne jest dla Ciebie, że:
💙 Jeśli masz intencję, to inni będą starać się ją zrealizować
💙 inni (najczęściej ktoś konkretny) włożą 100% swojego zaangażowania w realizację Twoich planów
💙 Nie musisz nic tłumaczyć, czy wyjaśniać. Wystarczy że powiesz, jaki masz cel, a reszta już sama się zorganizuje i inni będą wiedzieć co i jak Ci dostarczyć.
💙 Proszenie o pomoc, wyjaśnianie, czego potrzebujesz uważasz za uwłaczające.

Pamiętasz jeszcze poziom musizmu (-2)?
Kiedy jesteś na poziomie +2 on mi to da, tego kogoś (on) próbujesz wcisnąć właśnie na poziom -2. Czyli Ty masz poczucie: musisz mi to dostarczyć, a ten ktoś ma poczucie: muszę jej to dostarczyć.
Jedną z cech musizmu subiektywnego jest poczucie, że jak nie zrobisz tego, co powinnaś, to stanie się krzywda. Właśnie na tym poziomie jest źródło tego uczucia - dasz mi to, czego chcę, albo stanie Ci się się coś złego. Czasami jest to takie super wyraźne, ale znacznie częściej to działania bardzo subtelne, oparte na intencji:

‘przecież to oczywiste, że on powinien mi to dostarczyć, jak nie dostarczy, to spotka go zasłużona kara.’

Tą krzywdą może być:

  • zła opinia w internecie

  • zrezygnowanie z usług

  • brak zapłaty za usługę

  • Pozew sądowy

  • Nie wymieniam więcej, żeby nie podpowiadać 😄

Głównym punktem poziomu +2 jest cudza odpowiedzialność za Twój rezultat. Jeśli tej osobie, na którą liczysz uda się spełnić Twoje oczekiwania, to jesteś zadowolona, usatysfakcjonowana, chętnie płacisz za usługę, czy w inny, umówiony sposób podejmujesz się wymiany energetycznej. Jeśli jednak ktoś, wobec kogo miałaś oczekiwania, zawiódł, automatycznie blokuje Ci się możliwość wyrównania, ponieważ w Twoi poczuciu, nic nie otrzymałaś. Jesteś w stanie zauważyć rezultat lub jego brak i tylko to się liczy. Taki świat 0-1.

Czasami poziom 2 wygląda nieco inaczej - nie wiesz, kto mógłby Ci pomóc, ale koniecznie potrzebujesz, żeby pojawił się ktoś z zewnątrz, kto rozwiąże problem. Wtedy są dwie opcje:
💙albo ogłaszasz wszem i wobec swoje problemy - nazywam to ekshibicjonizmem emocjonalnym. Liczysz wtedy na to, że znajdzie się ktoś, kto przejmie Twój ból, poradzi sobie z nim i odda w zamian zdrowie i spokój. To trochę tak, jakbyś stała na rynku, wołała, że chce Ci się siku i liczyła, że ktoś za Ciebie się wysika.
💙 albo wybierasz jakiegokolwiek specjalistę/ osobę i wywalasz na nią całe swoje bagienko. Tak, jak wyżej, liczysz na to, że ta konkretna osoba ogarnie temat i odda Ci gotowe rozwiązanie. Zdarzyło mi się dostawać takie maile - to jest naprawdę trudne, bo widzę, że ktoś cierpi, ale pomoc w tej sytuacji jest po prostu fizycznie niemożliwa.

Co ciekawe…
Wielu specjalistów pracujących w temacie zdrowia reklamuje się, czyli ma marketing oparty właśnie na tym szczeblu Drabiny Kreacji® (schudnij 5kg stosując ten prosty trik). Wszystkie narzędzia, które opierają się na założeniu ‘wystarczy, że będziesz robić tą jedną prostą rzecz’ pochodzą właśnie stąd.
Przykład?

  • rano na czczo pij szklankę wody z cytryną

  • wypijaj dziennie jedną łyżkę octu jabłkowego

  • nie jedz po 18:00

Trudno jest nam przyznać, że przebywamy na tym szczeblu. Dużo łatwiej zauważyć, że inni wychodzą z tego poziomu i stajemy się ich ofiarami, bo dajemy się ściągnąć do poziomu musizmu.
Bardzo łatwo jest nam również negatywnie oceniać osoby, które tu utknęły - w końcu są roszczeniowe, egocentryczne, zablokowane w swojej racji.
Tylko, że nie jest to kwestia woli, żeby tu przebywać. Nikt nie chce być zły człowiekiem, ani być uważanym za takiego. Jesteśmy tutaj, najczęściej przez wypracowane wzorce i schematy postępowania i dlatego, że inaczej nie potrafimy.

Kiedy pracujesz nad zdrowiem z pozycji ‘on mi to da’, jesteś stale sfrustrowana, bo wszyscy zawodzą. Na nikogo nie można liczyć. Robisz wszystko, co wydaje się możliwe, ale dostajesz tylko zamienniki, substytuty i po prostu chłam, którego nie chcesz. Wszyscy Cię wkurzają i niby jest dużo możliwości, ale tak naprawdę czujesz się ze wszystkim sama. Wydaje Ci się, że ludzie wokół Ciebie są złośliwi, że specjalnie Cię zawodzą.
Wychodzenie do działania z tego poziomu jest naprawdę potwornie męczące.
Osoby, które tutaj przebywają, nie chcą być roszczeniowe, tylko chcą, żeby w końcu coś zadziałało.

Co robić, żeby stąd wyjść?

To niełatwy temat. To ostatni szczebel przed tymi wyższymi z których pracuje się bezpośrednio nad zdrowiem. Więc jest to taka brama, ostatni zakręt, czy ostatni smok do pokonania przed uwolnieniem księżniczki.
Żeby móc się stąd wydostać trzeba po pierwsze uświadomić sobie, że się tu jest. Tak długo jak się temu zaprzecza, tak długo się tu tkwi.
Przyznanie się przed sobą, że działa się z poziomu 2 jest jak próba bohatera i następuje zwykle po bardzo trudnym procesie, w którym zostajemy sami, bo wszyscy nas opuszczają. Niestety, dopóki znajduje się ktoś, kto wpada w poziom musizmu w kontakcie z nami, tak długo mamy korzyści z przebywania na tym szczeblu i nie ma opcji, żeby pojawiła się możliwość wyjścia. Dopiero kiedy wszyscy nas opuszczą, zostaniemy całkiem same i jedyną osobą, na którą możemy liczyć jesteśmy my same, pojawia się przestrzeń na wykonanie skoku wiary i wzięcia odpowiedzialności za rezultaty na siebie. Jest to cholernie przykry i trudny proces.
Przypomina to trochę ‘obsługę’ osób uzależnionych - żeby dotarło do nich, że mają problem, trzeba przestać im pomagać i pozwolić, żeby osiągnęli swoje własne dno. Tylko wtedy mogą się od niego odbić. Tak długo, jak pomagamy i ratujemy uzależnionego od konsekwencji, tak długo nie pozwalamy mu wyzdrowieć.

Uff… najgorsze za nami - za tydzień zajmiemy się już przyjemnymi poziomami, czyli wyższymi, w których pracuje się już bezpośrednio nad zdrowiem, czy tym, co tam chcemy osiągnąć. Na pierwszy rzut wyższych szczebli mamy poziom marzenia.



Wiola Serwecińska
Doula Zdrowia
660 119 617

Keep Reading